Nie tylko o cenie wody czyli bieżąca sytuacja finansowa ZGKiM

Jednym z punktów Komisji Ogólnej Rady Miejskiej Mieroszowa zwołanej na ostatni dzień lipca 2018 r., była bieżąca sytuacja finansowa ZGKiM „Mieroszów” Sp. z o.o., czyli spółki, która wg. informacji udzielonej przez Prezesa Sylwestra Topolskiego już na dzień 31 maja bieżącego roku odnotowała 114263,54 złotych straty z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.

Nie będzie oczywiście nic ani nowego, ani dziwnego zarazem w stwierdzeniu, że ta olbrzymia strata finansowa nie jest niczym zatrważającym ani dla Burmistrza Raczyńskiego, ani części popierających go radnych, którzy jak np. Dariusz Szmulik stwierdzają, że „na koniec tego roku spółka nasza albo wyjdzie na zero, albo z lekkim tylko długiem” lub jak radny Henryk Hnatiuk wykrzykują do wszystkich zgromadzonych na sali obrad „zachowujecie się jak komisja śledcza” tym samym pragnąc zakończyć dyskusję? A może pokazać jedynie, że rację ma ten kto krzyczy najgłośniej?

Tak czy inaczej, pojawia się pytanie czy optymizm Raczyńskiego i radnego Szmulika związany jest z podniesieniem opłat za wodę i nieczystości? Czyli notabene kolejnym zrzuceniem odpowiedzialności finansowej na mieszkańców miasta i gminy Mieroszów? Czy może innymi przesłankami, których próżno niestety szukać zarówno w ich wypowiedziach jak i przedłożonym sprawozdaniu finansowym? A może po prostu ma to związek z powiązaniami osobisto-rodzinnymi, zarówno Burmistrza jak i radnego Szmulika???

Oczywiście temat podniesienia opłaty za wodę zdominował tą burzliwą dyskusję, jednak pomimo wielu pytań i stwierdzeń tylko radny Mariusz Liczbiński publicznie podniósł kwestię braku jakichkolwiek inwestycji w sieć kanalizacyjną przy tak znaczącej podwyżce opłat za wodę. W odpowiedzi Prezes ZGKiM przyznał mu rację dodając jednocześnie, iż w swej kalkulacji nie uwzględnił również należności i zobowiązań, podsumowując swą wypowiedź stwierdzeniem: „(…) to jest tylko skalkulowane na bazie kosztów inflacji które były z lat poprzednich, po to żeby na tej działalności wyjść na zero. To jest tylko to. To jest wyciąganie się z dołka w tym zakresie wychodzimy na zero, a jak jesteśmy na zerze to dopiero wtedy jak jesteśmy na zerze możemy myśleć o inwestowaniu itd. itd. Na razie jesteśmy w dołku na tej działalności i to są fakty”. Czyż to nie pójście na łatwiznę??? W przypadku ZGKiM to oczywiście nic nowego, gdyż już od początku jego funkcjonowania przyzwyczajeni jesteśmy do szukania pieniędzy na pokrycie strat w kieszeniach mieszkańców – nigdy w niej samej. 



 

Co zatem składa się na wspomniane na wstępie ponad 114 tysięcy straty jakie odnotował ZGKiM w Mieroszowie Sp. z o.o. na dzień 31 maja 2018 r. Czy to tylko straty związane z działalnością wodno-kanalizacyjną? Okazuje się, że nie… Jak mówi sam Prezes Sylwester Topolski „(…) dział wodno-kanalizacyjny: odnieśliśmy stratę 80 tys. (…), dział mieszkaniowy również ponieśliśmy stratę: 21 tys., (…) na dziale cmentarnym ponieśliśmy niewielką stratę 2272 złote (…), prace zlecone remontowo-budowlane, wynik dodatni 21 tysięcy (…), kotłownie: strata 31 tysięcy (…)”. Chyba przyznają Państwo, że nie trzeba być członkiem „komisji śledczej” aby zatrwożyć się tymi liczbami... I jak widać pozytywnego wyniku finansowego nie udało się uzyskać Prezesowi nawet w dziale cmentarnym, gdzie jak pamiętamy bezpodstawnie ustalił on opłatę za korzystanie z kaplicy. 

Jak słusznie zauważyła radna Maja Sadowy „gdyby tylko pana słuchać (panie Prezesie), a nie patrzeć na cyfry wyglądało by to pięknie, ale rzeczywistość i te cyfry właśnie weryfikują Pana optymizm, bo sam Pan przyznaje, że za pierwsze 5 miesięcy 2018 r. pana strata jest dwukrotnie wyższa niż za cały poprzedni rok w całym obszarze operacyjnym. (…) Dodatkowo jak rozbierzemy na części przychody i koszty to zobaczymy, że przychody nieproporcjonalnie zmalały, a koszty nieproporcjonalnie wzrosły, czyli dokonując głębszej analizy dochodzimy do wniosku, że na koniec roku możemy się liczyć ze stratą 300 tys. złotych (…) Bardzo mnie cieszyły, pana deklaracje z końca zeszłego roku, że identyfikuje pan obszary strat i że zrobi pan wszystko, żeby te straty eliminować. Natomiast to co widzimy za te pięć miesięcy pokazuje zupełnie odwrotny obraz”. Niestety na pytania radnej Maji Sadowy oraz Kamili Milewskiej odnoszące się do bieżącej sytuacji finansowej spółki, Prezes nie odpowiedział w czasie komisji, a przecież pytanie przy jakim obrocie wygenerowano zysk 21 tysięcy w dziale remontowo-budowlanym nie powinno sprawić mu kłopotu. 

Istotnym w tej kwestii wydaje się również pytanie na jakich pracach remontowo-budowlanych wygenerowano ten zysk. Czy są to zadania obce np. przetargi czy jedynie zadania zlecone przez administrowane przez ZGKiM Mieroszów, wspólnoty mieszkaniowe oraz gminę, gdzie to właśnie Spółka dyktuje ceny usług, które chociażby ze względu na zatrważająco wysokie koszty ogólnozakładowe są na tyle nie konkurencyjne, że nawet przetarg na koszenie trawy na terenie gminy Mieroszów wygrywa podmiot zewnętrzny…

Czy Państwo – podobnie jak Prezes, Burmistrz i niektórzy radni Rady Miejskiej Mieroszowa, również uważają bieżącą sytuację finansową ZGKiM Mieroszów Sp. z o.o. za dobrą? Czy może są Państwo przedstawicielami „komisji śledczej”? Bo niekoniecznie akceptują Państwo ten idylliczny obraz gminy „nowej jakości” w której tylko w ciągu ostatnich trzech lat kadencji Raczyńskiego spółka ZGKiM generuje - jak wylicza radny Mariusz Liczbiński - blisko 650 tys. złotych straty? Jak zawsze czekamy na Państwa opinie i komentarze…

Marcin Flieger