• Historia
  • Opublikowano:
  •  

6 godzin grozy... Powódź 1979

W ciągu zaledwie 6 godzin grozy w niedzielę 17 czerwca 1979 r. rozszalały żywioł wyrządził nieprawdopodobne spustoszenie na terenie całej gminy Mieroszów - dziś mija dokładnie 40 lat od tamtej pamiętnej niedzieli... Z tej okazji cofnijmy się w przeszłość do tamtych pamiętnych chwil...

- Sobota 16 czerwca. Wielu ludzi zastanawia się, czy nie podlać warzyw w ogródkach. Wieczorem prognoza pogody na niedzielę nie jest zbyt optymistyczna dla południowych i zachodnich terenów Polski.

Niedziela 17 czerwca. Od rana siąpi deszcz. Czyn partyjny przebiega w trudnych warunkach. Z godziny na godzinę deszcz się nasila... – czytamy w Trybunie Wałbrzyskiej z 26.06.1979 r.

W godzinach popołudniowych opady burzowe o gwałtownych nasileniu osiągnęły poziom ponad 20 mm na godzinę. Woda bardzo szybko przybiera w rejonach zlewni Ścinawki, a sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna również w wielu innych miejscowościach naszego regionu. Poziom wód podnosi się błyskawicznie do 1,5 m i wyżej. Wezbrane wody zalewają niżej położone domostwa. Woda wdziera się do piwnic, mieszkań, sklepów... Na dworcu w Wałbrzychu podróżni dowiadują się, że przerwana została komunikacja na linii Wałbrzych – Mieroszów, gdzie sytuacja jest szczególnie trudna. Całe kilometry szyn są podmyte, a mosty zagrożone...

- Przed wjazdem do centrum Mieroszowa z hukiem wali się most. Jeszcze wcześniej pod naporem potężnej fali rozsypuje się most przed Sokołowskiem. Miejscowość ta odcięta jest od reszty województwa. Sytuację pogarsza fakt, że np. z Mieroszowem zerwana jest też łączność telefoniczna i radiowa. Tamtejsza krótkofalówka na posterunku Milicji Obywatelskiej nie działa. – relacjonuje Zbigniew Mosingiewicz we wspomnianej już Trybunie Wałbrzyskiej.

Żywioł zrywa kolejne mosty i kładki na terenie gminy Mieroszów, nie oszczędza budynków gospodarczych, domostw, ulic i dróg. Ulica Powstańców staje się korytem Ścinawki, a woda z niesamowitą siłą wdziera się niemalże wszędzie... W ciągu 24 godzin spada łącznie ponad 169,3 mm deszczu – o 110 mm więcej niż średni opad miesięczny!

W godzinach wieczornych władze ówczesnego województwa wałbrzyskiego ogłosiły stan alarmu dla Wojewódzkiego Komitetu Przeciwpowodziowego oraz dla 12 jednostek terenowych.

W ciągu zaledwie 6 godzin grozy, żywioł wyrządza nieprawdopodobne spustoszenie... Jak się później dowiadujemy w ciągu tych 6 godzin na terenie ówczesnego województwa wałbrzyskiego utonęło 5 osób, w tym jedna z Mieroszowa, a droga Wałbrzych – Mieroszów – granica państwa została zamknięta dla ruchu kołowego.

Nazajutrz, w poniedziałek 18 czerwca 1979 r. – „w godzinach przedpołudniowych sytuacja się stabilizowała. (...) Była jednak nadal bardzo poważna. Uzdrowisko Sokołowsko z 2800 kuracjuszami pozostawało odcięte od świata. Po południu amfibiami wojskowymi dostarczano tam żywność.”– czytamy w Gazecie Robotniczej z 19.06.1979 r. Poziom Ścinawki w Tłumaczowie wynosił po południu w poniedziałek 18 czerwca 1979 r. 305 cm – przekraczając stan alarmowy o 185 cm!

- Kiedy we wtorek (19.06.1979 r.) jadę do Mieroszowa wóz z trudem posuwa się naprzód – raz jeszcze relacjonuje Zbigniew Mosingiewicz – Wszędzie ogrom zniszczeń. Droga przecięta w wielu miejscach głębokimi wyrwami. Wszędzie pracuje wojsko, straż pożarna – także z Legnicy, Jeleniej Góry i Wrocławia – członkowie ORMO, drużyny samoobrony. Sprawnie działają służby komunalne. Nad nami szybuje helikopter dowożący żywność do Sokołowska. Kulminacyjna fala powodziowa spływa na wrocławskie niziny...

W środę, 20 czerwca 1979 r. linia kolejowa Wałbrzych – Mieroszów nadal nie funkcjonuje, udało się przywrócić łączność telefoniczną dzięki założeniu prowizorycznej instalacji, a służby komunalne i straż pożarna nadal pracują nad usuwaniem szkód. „Pierwszeństwo mają zakłady pracy i obiekty użyteczności publicznej” – czytamy w Słowie Polskim z 20 i 21.06.1979 r.

- Minister obrony narodowej podjął decyzję skierowania jednostek specjalnych do naprawy mostu i przywrócenia drogi do odciętego Sokołowska. Do tego czasu kuracjusze i ludność tej miejscowości – w sumie 2800 osób – będą nadal zaopatrywani przy pomocy śmigłowca. – pisze Gazeta Robotnicza z 21.06.1979 r.

* * *

Zapraszamy Państwa do obejrzenia kilku kadrów z POWODZI 1979,  których autorem jest pan Zbigniew Tomala. A jak Państwo wspominają tamte dni? Czekamy na Państwa komentarze...

Marcin Flieger
Fot. Zbigniew Tomala