Pierwsza na ziemiach polskich, w Sudetach i... na świecie!
Fot. użyczone http://zackenbahn.de
  • Historia
  • Opublikowano:
  •  

Pierwsza na ziemiach polskich, w Sudetach i... na świecie!

Podobnie jak w zeszłym roku, pociągi Kolei Dolnośląskich znów wyruszyły z Wrocławia do Skalnych Miast w Czechach. Trasa przebiega między innymi przez teren naszej gminy, fragmentem dawnej górskiej linii z Wałbrzycha do Mezimesti. Warto dziś przypomnieć, że jest ona wyjątkowa nie tylko w Sudetach, w Polsce, ale nawet na świecie!

Linia Wałbrzych Szczawienko - Mezimesti została otwarta 15 maja 1878 roku. Wybudowana została jako jedna z odnóg Śląskiej Kolei Górskiej, która przebiegała przez Sudety Środkowe i Zachodnie, ze Zgorzelca przez Jelenią Górę, Wałbrzych do Kłodzka.

Odnoga do Mezimesti prowadziła przez Szczawno Zdrój, wałbrzyską dzielnicę Biały Kamień, Boguszów-Gorce (Kuźnice Świdnickie), Unisław Śląski, Kowalową, Mieroszów i Golińsk. Wybudowanie tego odcinka utworzyło, wraz innymi liniami kolejowymi 1600 kilometrową trasę będącą najkrótszą drogą od Bałtyku do Adriatyku (Szczecin – Triest). Pozwoliło to na transport towarów aż do Włoch.

105 ROCZNICA ELEKTRYFIKACJI!

Nie wszyscy wiedzą, że linia kolejowa przebiegająca przez Mieroszów jest pierwszą zelektryfikowaną w Sudetach i na ziemiach polskich. W tym roku 1 czerwca mija dokładnie 105 lat od oficjalnego otwarcia zelektryfikowanej linii (1914 rok).

Właśnie tą trasą przez nasze Góry Kamienne, kursował pierwszy na świecie Elektryczny Zespół Trakcyjny (EZT) poruszający się po pozamiejskiej linii kolejowej – oznaczony symbolem ET87. Był to trójczłonowy pociąg wyprodukowany przez AEG i wrocławskie zakłady Linke-Hofmann.


ET87-02 opuszcza wrocławskie zakłady LHW wiosną 1914 r. (fot. użyczone http://zackenbahn.de)

Co to takiego Elektryczny Zespół Trakcyjny? Jest to rodzaj zintegrowanego pociągu gdzie nie ma tradycyjnej lokomotywy i doczepionych do niej wagonów. Lokomotywa jest jednocześnie wagonem pasażerskim (pasjonaci kolei niech wybaczą mi to uproszczenie). Współczesne przykłady to np. Pendolino czy elektryczne pociągi Kolei Dolnośląskich.

Wcześniej, czyli przed 1914 rokiem, EZT kursowały tylko na liniach kolejki miejskiej – S-Bahn w Berlinie. Zasilane nie z trakcji napowietrznej jaką znamy (przewód trakcyjny zawieszony na słupach) tylko z trzeciej szyny którą płynie prąd i która jest umieszczona między szynami, po których jedzie pociąg (dziś dalej wykorzystywany na świecie w niektórych kolejkach miejskich czy liniach metra).


ET87 latem 1937 r. (fot. użyczone http://zackenbahn.de)

Nasza górska linia ma między najniższym punktem czyli Wałbrzychem Szczawienko, a  najwyższym w Unisławiu Śląskim 190 metrów różnicy wzniesień. To prawie tyle ile wysokość wrocławskiego Sky Tower. Ciekawostką jest, że w Unisławiu początkowo nie było przystanku osobowego, ale „ze względu na usilne prośby mieszkańców” w końcu go wybudowano.

Odcinek z Wałbrzycha Szczawienko do Boguszowa-Gorc dziś już nie istnieje (planowana jest jego odbudowa). Po II wojnie światowej zlikwidowano też przystanek w Golińsku. Wbrew obiegowym opiniom nigdy nie powstał przystanek w pobliżu Sokołowska.



ET87-03 w 1932 r. oraz jego rysunek techniczny (fot. użyczone http://zackenbahn.de)

Kolejną ciekawostką jest to, że w okresie budowania głównej linii kolejowej w Sudetach (Śląskiej Kolei Górskiej ze Zgorzelca do Kłodzka) odcinek Boguszów-Gorce – Unisław Śląski miał być jej częścią, a nie bocznym odgałęzieniem - linia miała prowadzić dalej przez Rybnicę Leśną do Jedliny i dalej po obecnej trasie do Kłodzka. Ostatecznie wybrano jednak przebieg linii przez stację Wałbrzych Główny. Decyzja ta wiązała się z koniecznością przebicia, pod górą Wołowiec, najdłuższego tunelu kolejowego w Polsce.

Wróćmy jeszcze do historii elektryfikacji. Duże różnice wzniesień i kręte przebiegi linii w Sudetach spowodowały, że właśnie tu zdecydowano, po raz pierwszy na Śląsku, wykorzystać trakcję elektryczną. Odcinek Wałbrzych Szczawienko – Mezimesti uznano za najlepszy do przetestowania nowej technologii  (napędu elektrycznego w pociągach) w warunkach codziennej eksploatacji. Prace elektryfikacyjne rozpoczęto w maju 1912 roku. Wcześniej, jesienią 1911 r. uruchomiono tylko testowy 1,5 kilometrowy odcinek w okolicach Jakuszyc, gdzie sprawdzano działanie trakcji elektrycznej w ekstremalnych warunkach zimowych (oblodzenie, wiatr, śnieg). Po oficjalnym otwarciu w 1914 roku zelektryfikowanej trasy z Wałbrzycha do Mezimesti prowadzono na niej tylko jazdy testowe elektrycznych pociągów pasażerskich oraz lokomotyw towarowych. Dopiero 1 stycznia 1915 roku rozpoczął się planowy ruch pasażerski i towarowy.

Przed II wojną światową pociągi osobowe na linii Szczawienko – Mezimesti rozwijały maksymalną prędkość 70 km/h. Dziś jest wiele odcinków z ograniczeniem do 30 km/h. Jednak czasy przejazdu nie odbiegają tak mocno od przedwojennych np. w aktualnym rozkładzie pociąg Kolei Dolnośląskich na odcinku z Boguszowa do Mieroszowa jedzie tylko około 5 minut dłużej niż ponad 70 lat temu.


W trakcie prac elektryfikacyjnych (fot. użyczone http://zackenbahn.de)

Po II wojnie światowej na podstawie umowy z ZSSR cała kolej elektryczna (pociągi, sieć trakcyjna, elektrownie itp.) na Dolnym Śląsku została zdemontowana i wywieziona. Dotyczyło to także naszej „mieroszowskiej” linii. 7 maja 1945 roku infrastruktura elektryczna pierwszej zelektryfikowanej linii w Sudetach przestała istnieć. W kolejnych latach przy różnych pracach remontowych znikły prawie wszystkie „ślady” elektryfikacji, ale wprawny obserwator może je jeszcze wypatrzyć np. na wiaduktach czy skrzyżowaniach z liniami energetycznymi.

Dziś historię naszej linii wciąż można wykorzystać (nawet komercyjnie) i to nie tylko dla miłośników kolei np. na stacji w Mieroszowie lub w jej okolicach, ale jak to mówią „to już zupełnie inna historia”...

Marcin Fila