• Historia
  • Opublikowano:
  •  

Zapomniany kamień - pamiątka niedokończonej Górskiej Drogi Hitlera

Między Łączną, a Chełmskiem Śląskim w lesie niedaleko od drogi leży duży, podłużny głaz na którym widnieją wykute w języku niemieckim napisy: Górska Droga Adolfa Hitlera, Praca niemieckiej młodzieży! Wydział Służby Pracy - 115/4 Friedland (Adolf Hitler Bergstraße, Werk der Deutschen Jugend!, Arbeitsdienst – Abteilung 115/4 Friedland). Obok napisu, znajduje się godło męskiej sekcji RAD (Reichsarbeitsdienst) łopata i dwa kłosy, oraz daty 1933 – 19.., gdzie pozostawiono miejsce na wykucie daty zakończenia prac, do których tak naprawdę nigdy nie doszło...



 

Droga łącząca Chełmsko Śląskie z Łączną była częścią planowanej już w latach `30-tych XX wieku Drogi Sudeckiej, zwanej również Austoradą Sudecką, którą nazistowska propaganda nazywała „górską drogą widokową”, jednak jak łatwo się domyślić ideą jej budowy nie były walory turystyczne, a militarne umożliwiające wojskom niemieckim szybki przemarsz z zachodu na wschód i zajęcie pozycji na północnej granicy Czechosłowacji (dzisiejszych Czech). Rząd Czechosłowacji w ramach obrony swej zachodnio-północnej granicy przystąpił 20 marca 1935 r. do budowy systemu fortyfikacji, które już w 1938 r. składały się z ponad 10 tysięcy schronów, w tym 250 schronów ciężkich. W zamysłach miała być to najpotężniejsza i największa linia obronna w Europie, o wiele potężniejsza od linii Maginota...

Odcinek łączący Chełmsko Śląskie (Schömberg) z Łączną (Raspenau), nie był jednak odcinkiem strategicznym, ze względu na niżej na południe wysunięte połączenie Mieroszów – Libna (Libenau) – Chełmsko Śląskie, co najprawdopodobniej spowodowało, o dość późnym i mało priorytetowym prowadzeniu prac, które zakończono jedynie na utwardzeniu drogi w 1939 r.


Fragment mapy z 1938 r. na którym brak jeszcze Górskiej Drogi Adolfa Hitlera

 


Fragment mapy z 1940 r.

Droga górska Adolfa Hitlera łącząca Chełmsko Śląskie z Łączną, została wybudowana przez mieroszowski oddział męskiej sekcji RAD (Reichsarbeitsdienst) Abteilung 115/4 Friedland, która była częścią nazistowskiej organizacji paramilitarnej założonej w 1933 r., a której celem było kształtowanie postaw młodzieży wobec państwa poprzez pracę.


Oddział RAD przy budowie drogi (źródło: Bundesarchiv)

Początkowo do RAD wstępowali jedynie ochotnicy, jednak od 26 czerwca 1935 r. wprowadzono zarządzenie o obowiązku sześciomiesięcznej pracy na rzecz państwa, poprzez pracę w sekcjach RAD. Zarządzeniu temu podlegali mężczyźni w wieku od 18 do 25 lat, a od 4 września 1939 r. także kobiety w sekcjach żeńskich. Warto tu także wspomnieć iż służba w RAD była kolejnym etapem kształtowania nazistowskiej młodzieży po również przymusowym od 1936 r. członkostwie w Hitlerjugend, do którego należała młodzież w wieku od 10 do 18 lat.


Flaga Reichsarbeitsdienst, sekcji męskiej

Część słów widocznych na kamieniu najprawdopodobniej już w trakcie wykuwania została przypadkowo lub celowo uszkodzona: Jugend oraz Arbeitsdienst. Kamień miał być najprawdopodobniej zwieńczeniem budowy górskiej drogi Adolfa Hitlera pomiędzy Łączną a Chełmskiem Śląskim jako pamiątka od junaków z Obozu Służby Pracy Rzeszy Reichsarbeitsdienst 4/115 stacjonujących w Mieroszowie, jednak po zawarciu porozumienia na konferencji w Monachium we wrześniu 1938 i przyłączeniu do Rzeszy Niemieckiej części, a następnie całej Czechosłowacji dalsza praca stała się bezcelowa, a kamień najprawdopodobniej już wówczas przewrócono, a budowę drogi zakończono jedynie na jej utwardzeniu.

Dopiero kilka lat temu Zarząd Powiatu Wałbrzyskiego podjął decyzję o remoncie i asfaltowaniu tej drogi – która już wkrótce będzie najkrótszym dojazdem do planowanej w rejonie Lubawki drogi expressowej S3 – będącej fragmentem europejskiej drogi E65 łączącej Bałtyk z Morzem Śródziemnym (Szwecję - Grecja).

Dziś o istnieniu kamienia wie niewiele osób, głównie pasjonatów historii i przypadkowych turystów i grzybiarzy. Kamień znajduje się w lesie, po lewej stronie drogi z Łącznej do Chełmska. Trudno go nie zauważyć...

Tekst: Marcin Flieger oraz Grzegorz Siwielec
Fot. Marcin Flieger 2018